WSPÓŁLOKATORZY

Powojenne trudności mieszkaniowe spowodowały, że w jednym lokalu musi się nieraz gnieździć kilka obcych sobie rodzin. Każda z nich prowadzi „własny dom”, czyli gotuje, pierze, prasuje, szyje, przyjmuje gości i… korzysta ze wspólnej łazienki, kuchni, przedpokoju i ubikacji. W tych warunkach stosunki stają się niekiedy nieznośne: poprzez docinki, zło śliwości, grubiaństwa, obelgi, dochodzi nawet do rękoczynów.

Trudności tych nie wolno bagatelizować. Będą one, niestety, trwały tak długo, dopóki każda rodzina nie będzie miała osobnego mieszkania. Co robić jednak w obecnej sytuacji? Można starać się o wymianę lokalu. Można wyjechać na prowincję, jeżeli tam są możliwości uzyskania mieszkania, a przede wszystkim trzeba zapisać się do spółdzielni mieszkaniowej lokatorskiej, lub kogo stać – do własnościowej i… męcząc się tak jeszcze około 4-6 lat doczekać się wreszcie własnego mieszkania.

Przewidujący rodzice otwierają swoim dzieciom książeczki mieszkaniowe PKO, aby i im w przyszłości ułatwić start życiowy, no i siebie ratować przed… zagęszczaniem mieszkania, bo przecież młodzi będą się żenić, mieć dzieci i… też marzyć o własnym mieszkaniu.

W mieszkaniach wspólnych najpierw wszyscy się zbierają i ustalają plan zajęć: kiedy, kto, o której z czego korzysta. Myślą także nad tym, aby każdy uzyskał jak najwięcej samodzielności. Postanawiają więc założyć parę liczników gazu i elektryczności, bo naprawdę trudno obliczyć, ile prądu i gazu zużywa rodzina złożona z 5 osób z dziećmi, a ile małżeństwo bezdzietne. Najlepiej będzie tylko niektóre potrawy gotować we wspólnej kuchni, część zaś posiłków przyrządzać we własnym pokoju na kuchence elektrycznej. Tam również warto za parawanem urządzić kącik do mycia i golenia, aby łazienka była wyłącznie do kąpieli.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>