O WPŁYWIE FORMY NA TRESC CZ. II

Dobre wychowanie nakiada wiele obowiązków. Przypuśćmy, że sit: bardzo spieszymy: pierwszym naszym odruchem byłoby pchnąć osobę, która stoi nam na drodze. Ale wiemy, że grzeczność na to nie pozwala. Czekamy zatem spokojnie na swoją kolej. Chętnie położylibyśmy się na tapczanie. Nie robimy jednak tego, gdyż w domu są goście. Boli nas nieco głowa, ale widzimy, że np. żona czy matka jest przemęczona pracą. Nie narzekamy więc i nie kładziemy się spać, ale pomagamy w gospodarstwie, by im ulżyć. Mielibyśmy ochotę kląć na cały świat i wyładować swój zły humor. Nie robimy tego jednak, bo swoim postępowaniem nie chcemy innym sprawiać przykrości.

Powoli tak przywykamy do dobrych form, że nawet kiedy jesteśmy sami, nie umiemy już zachowywać się niewłaściwie. Jeśli nauczymy się obserwować siebie, szybko zauważymy, że staliśmy się opanowani, że nie władają nami odruchy, gniew i humory. Nawet gdy wzbiera w nas „piekielna złość”, potrafimy się jednak grzecznie zachować lub obrócić całą sytuację, wywołującą ów nastrój, w żart. Przemogliśmy nasze namiętności: zewnętrzne formy dobrego wychowania wyrobiły w nas dyscyplinę wewnętrzną. Odnieśliśmy zwycięstwo najtrudniejsze, bo nad samym sobą.

Tak zatem od drobiazgów, od umiejętności posługiwania się widelcem i nożem, zdolności kontrolowania swoich ruchów i odruchów można dojść do panowania nad sobą, wpłynąć na kształtowanie się charakteru i usposobienia. Nie wierzmy więc, że zewnętrzne formy nie mają znaczenia. Są ogromnie ważne ze względu na otoczenie, a jeszcze bardziej dla nas samych.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>