MĄŻ I ŻONA

Tylko podlotki wierzą, że małżeństwo jest rajem. Każdy z małżonków ma swoje przywary i zalety, każdy ma odmienne przyzwyczajenia. Miłość osładza początkowo wszystko, ale jest ona jak kruche naczynie, które łatwo pęka, wyszczerbia się, a nawet rozbija. Trzeba wielu wyrzeczeń z obu stron, wiele wyrozumiałości, aby utrzymać uczucie niezachwiane.

Każde małżeństwo przeżywa większe lub mniejsze konflikty. Często podłożem ich jest różnica poglądów na wychowanie dzieci, niekiedy na sprawy polityczne. Gdy przeciwieństwa narastają, cały gmach szczęścia małżeńskiego kruszy się i rozpada w gruzy.

Jeli jednak oboje dbają, aby nieporozumienie nie trwało długo, aby się jakoś przeprosić, najważniejsze konflikty stają się jedynie podstawą do wymiany zdań, do interesujących rozmów.

Współżycie dwojga ludzi nie jest łatwe. Jeśli jeszcze dołączają się trudności bytowe, ciągłe zdenerwowanie, znużenie – to zaiste tylko dyscyplina wewnętrzna i dobre wychowanie powstrzymuje nieraz małżonków od słów, których później mogliby gorzko żałować.

Carnegie w swej wspomnianej na wstępie książce daje ciekawe przykłady dziejów małżeńskich kilku wielkich ludzi. Abraham Lincoln był np. nieszczęśliwy z winy swej żony. Zdawał sobie sprawę,. że postępowanie jej powoli go zabija. Przez 23 lata pani Lincoln ciągle była z męża niezadowolona: a to że się garbi, że niezgrabnie stąpa, nie ma wdzięku w ruchach, że wygląda na suchotnika, że ma odstające uszy, głowę za małą, ręce zaś i nogi za długie… Wieczne docinki, krytyka, gderanie donośnym, przenikliwym głosem rozlegały się w całym miasteczku, gdzie początkowo Lincoln byl adwokatem. Popędliwej kobiecie zdarzało się w pasji oblewać męża przy śniadaniu gorącą kawą.

Nieszczęsny człowiek starał się tygodniami i miesiącami nie wracać do domu, jeżdżąc do klientów oraz na sesje sądowe. Gdy wreszcie został prezydentem Stanów Zjednoczonych, wciąż musiał wstydzić się swej wulgarnej, napastliwej małżonki. Potrafiła ona w Białym Domu na oficjalnym przyjęciu rzucić się na którąś z zaproszonych pań, wołając: „Jak pani śmie siadać w mojej obecności, zanim ja pani na to zezwoliłam!” I cóż zyskują żony o nieznośnych charakterach? Niweczą to, co najcenniejsze – miłość. Unieszczęśliwiają siebie i innych.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>