GDY GŁOS MA TRADYCJA CZ. II

Zwyczaj podawania rąk, tak bardzo rozpowszechniony u nas, a zanikający lub nie istniejący np. w krajach anglosaskich, datuje się ponoć od wczesnego średniowiecza. Wtedy otwarta prawica, bez ukrytej w niej broni, oznaczała pokojowe zamiary obu stron. Jeśli ktoś komuś nie ufał, wolał trzymać w zanadrzu nóż lub sięgać do szabli, nie podawał więc dłoni.

Ale czas robi swoje. Sport, technika, higiena, rozsądek zmodyfikowały i modyfikują wciąż wiele dawnych obyczajów. Możliwe, że zwyczaj witania się słowami: „Hallo, Jack! Hallo, John!”, bez podawania rąk, wynikł z warunków klimatycznych wielkich miast w Ameryce.

W Nowym Jorku na przykład latem jest tak duszno, że nawet po zimnej kąpieli prawie natychmiast jest się spoconym. Ręki wilgotnej lepiej nie podawać. Tak radzi rozsądek i higiena. Amerykanka, Sophie C. Hadida, w swoim podręczniku Maniery dla milionów (Manners for MiUions) pisze m. in., że niektórzy… „mężczyźni, zwłaszcza cudzoziemcy, podają rękę na przywitanie i pożegnanie”. Autorka współczuje kobietom, które znalazły się w tak przykrej sytuacji. Radzi jednak, by grzecznie uścisk dłoni przyjąć bez względu na to, jak wielką mógłby je napełnić odrazą”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>