GDY DZIECI DORASTAJĄ

Wpływ wychowawczy rodziców słabnie, gdy dzieci dorastają. Zaczynają traktować ojca i matkę jako „staruszków” mających „staroświeckie zasady i zapatrywania”, wobec czego raczej nie należy ich słuchać. Z dobrego’wychowania wpajanego od urodzenia zostaje przeważnie tylko to, co było dobrze ugruntowane. W okresie dojrzewania dzieci bywają zwykle nieprzyjemne, zachowują się w sposób prostacki, „wygłupiają się” lub są przemądrzałe, w ogóle stronią od starszych. Jest to nieraz czas największego ochłodzenia stosunków między rodzicami a ich dorastającymi dziećmi.

Wszelkie perswazje, przemowy nic tu nie pomagają. Trzeba stać się przyjacielem swego dziecka i wczuć się rozumnie w jego stany psychiczne, w jego przeżycia. Wykazywać tolerancję i dobroć, a w zasadniczych sprawach, gdy zajdzie potrzeba, zdobyć się na stanowczość i nieustępliwość. Z młodzieńcem czy podlotkiem należy rozmawiać prawie jak z dorosłym. Nie wygłaszać kazań.

Trudno kochać osobę prawiącą wciąż nauki lub czynić zwierzenia komuś, kto nas onieśmiela. Osiągniemy lepsze wyniki, gdy krnąbrnego podlotka potraktujemy jak młodą „damę”, a gburowa- tego wyrostka jak dojrzałego mężczyznę, odwołując się do jego rycerskości. W takiej atmosferze wprost nie będzie mu wypadało pozostać zuchwałym, zbyt głośnym, nieuważnym, słowem – nietaktownym. W tym okresie przełomowym cobry przykład rodziców, ich dyskrecja, mądre postępowanie mogą zdziałać bardzo wiele.

Jeśli jednak rodzice nie umieją znaleźć drogi do serc swoich dzieci, niech wiedzą, że część winy muszą przypisać sobie. W okresie dojrzewania młodzi są nieufni, nieraz wstydzą się zasięgać rady: są przy tym bardzo wrażliwi. Stąd powstaje w nich skłonność do marzeń i tajemnic, chęć kierowania samemu swoim życiem. Wszystko to powoduje, że rodzice „nie poznają swoich dzieci”, że wydają im się one „jakieś obce i inne”.

Toteż nie jest łatwo utrzymać względy dzieci: ale nie wolno zaniechać wysiłków. Przeważnie bowiem od ojca i matki zależy, czy dzieci pójdą w dobrym czy złym kierunku: czy będą przyjaciółmi rodziców, czy prawie wrogami.

Wiemy, że właśnie między 13 a 20 rokiem życia dziewczęta najłatwiej „schodzą na złą drogę”, chłopcy zaś nieraz się „chuliganią”. Jest to więc bardzo niebezpieczny okres: młodzież potrzebuje w tym czasie wielkiej serdeczności, zrozumienia, dyskretnej pomocy.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>