„DZIEŃ DOBRY” I „MOJE USZANOWANIE” CZ. II

Naturalnie, gdy ktoś źle wychowany specjalnie czeka na nasz ukłon, dajmy mu nauczkę i nie spieszmy się. Skoro znajomy zignoruje nas, mamy prawo wyciągnąć konsekwencje i odtąd mijając nie dostrzegać go wcale. Podobnie postępujemy z ludźmi, którzy przestali się nam pierwsi kłaniać, bo uzyskali wyższe stanowisko. Na „syfonach” mądremu człowiekowi nie zależy. Ale trzeba mieć pewność, że przyczyną jest złe wychowanie, niegrze- czność, złośliwość czy „woda sodowa”, bo przecież zawsze istnieje możliwość, że nas ktoś po prostu nie zauważył. Choć o tym nie wiemy, prawdopodobnie i nam zdarza się to często. Idziemy zamyśleni, aż nagle wpadamy na własną siostrę, brata lub męża. Tak więc i w sprawie ukłonów bądźmy rozsądni i wyrozumiali.

Ukłon mężczyzny to przecież takie proste – powiecie. Zdejmuje się kapelusz i… Ale przypomnijcie sobie ukłony, jakimi Was w życiu obdarzono. Jakże są różnorodne! Nie mówiąc już o tych źle wychowanych mężczyznach, którzy mijając nas dotykają zaledwie nakrycia głowy.

Kapelusz powinno się zdjąć – mniej więcej w odległości trzech kroków, a nie tuż . przed nosem znajomych. Nie należy też wymachiwać nim z daleka, bo wygląda to śmiesznie i zwraca uwagę przechodniów. Kapelusz zdejmuje się spokojnie, następnie kłania się lekko, z miłym uśmiechem, a nie z nachmurzoną miną. Po minięciu osób pozdrawianych nakłada się kapelusz z powrotem.

Kłaniając się trzeba oczywiście wyjąć papierosa czy fajkę z ust, a ręce z kieszeni palta, spodni lub marynarki. Gdy ktoś ma obie ręce zajęte pakunkami, nie odstawia ich, aby móc zdjąć kapelusz, ale kłania się z uśmiechem bezradności.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>