CAŁOWANIE SIĘ

Ze sprawą całowania w rękę wiążą się ciągle jeszcze pewne trudności. Mieszkanki miast, gdzie propaganda przeciw „cmoknon- sensowi” łatwiej dotarła, nie gniewają się, gdy mężczyzna nie całuje ich w rękę: natomiast kobiety ze wsi i z małych miasteczek, zwłaszcza na oficjalnym przyjęciu czy weselu, nieraz są na to bardzo wrażliwe i jeśli np. miody człowiek ograniczy się do uści- śnięcia dłoni, czują się głęboko dotknięte.

Całowania w rękę na ulicy, na plaży itp. należy raczej unikać. Przy czynności tej mężczyzna powinien się nachylić, a kobieta może podnieść rękę nieco wyżej, ale bez przesady – właśnie tylko „nieco”.

Całowanie odbywa się oczywiście „bezszmerowo”, jest raczej muśnięciem ustami (nie brodą!) niż pocałunkiem. Wargi muszą być suche, by nie trzeba było po takim powitaniu dyskretnie wycierać dłoni. Nie wolno całować w rękę poprzez stół.

I jeszcze drobna uwaga: żonę też należy czasem całować w rączkę, to bardzo uprzyjemnia życie obu stronom w małżeństwie. Ręka w rękawicz ce. Ongiś zwyczaj nakazywał, by kobieta, witając się, nigdy nie zdejmowała rękawiczki. Później przyszedł czas, że obowiązana była czynić to zawsze, co sprawiało nie lada kłopot. Obecnie ten uciążliwy zwyczaj należy już do przeszłości. Nie trzeba nikogo całować w rękawiczkę ani też odchylać jej rąbka, aby dotknąć ustami przegubu ręki: takie postępowanie trąci poufałością. Rękawiczki nosimy tylko na ulicy (włożone już w domu) lub – jeśli tego wymaga moda – na balu, zdejmując je jednak podczas jedzenia.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>